czwartek, 31 lipca 2014

Dzielmy się pasją

Temat materialnego postępowania z dziećmi od dawna zaprzątał moją głowę, dlatego cieszę się, że miałam okazję spisać przynajmniej część moich przemyśleń ukrytych w opowiadaniu. Zapraszam do przeczytania, liczę na szczere opinie.

"Kocha, lubi, szanuje... Nie chce, nie dba..."


Drugi poniedziałek grudnia

Kiedyś zaciskałam zęby, chciałam pamiętać uczucia i myśli, które wtedy mną miotały. W głowie wciąż powracał krzyk: nigdy nie zapomnę!
A teraz? Teraz ile bym dała, by te krążące myśli stłumić.
Tak, teraz już wiem.

Nie zapomnę

Pamiętam dziewczynkę, która przeżyła zaledwie osiem wiosen. To właśnie ta dziewczynka przelała swoje uczucia na przesiąknięty gorzkimi łzami notes. Dlaczego akurat to wspominam? Właściwie to przez tę małą dziewczynkę postanowiłam wznowić pisanie.

Znajduję się na zagraconym strychu, przyszłam tutaj tylko po nasiona niezapominajek, jednak przez przypadek ,,zalazłam” tajemnicę dziewczynki. Moją tajemnicę. Przypomniało mi się tak wiele chwil. Kiedyś spędzałam tutaj niezliczoną ilość godzin, lubiłam tu przychodzić, była to moja kryjówka. Ucieczka od rzeczywistości. Właśnie w tym miejscu, wtulona w pozostawione stare ubrania opowiadałam wszystko wiernym kartkom papieru, z nimi jedynymi mogłam być szczera.

Dzisiaj znalazłam wszystkie spisane wspomnienia. Dzisiaj znalazłam to, co wolałabym, aby było fikcją. Dzisiaj, mimo szybkiego bicia serca, przeczytałam pierwszą stronę. A po niej kolejną. Następną. Przypomniałam sobie te wszystkie chwile, które tkwiły w moim umyśle i im bardziej chciałam się ich pozbyć, tym bardziej okazywało się to nierealne.


Mój 771 wtorek

Tajemnica, która zostanie wraz ze mną i tylko ze mną aż do momentu, kiedy zasnę pod grobowymi deskami.
W sumie, dlaczego to jest tajemnica? Czasem chciałabym komuś o tym powiedzieć. Nie liczę na zrozumienie. Powiedzieć tak bez powodu, ale równie dobrze mogę opowiedzieć wszystko własnemu cieniu. Jednak cień mnie nie zdradzi, moje słowa nie powędrują dalej, zostaną w punkcie początku i wyjścia. Zaufanie? Jeśli gdziekolwiek było i jest, to zostało skumulowane do stanu dla mnie niedostrzegalnego.

Środa, która ujrzała pierwsze płatki śniegu.

Mogłam istnieć. Mogłam nie istnieć.

Czy to byłaby tak wielka różnica? Zawsze czułam się niepotrzebna, miałam wrażenie, że tylko marnuję powietrze, jestem pasożytem. Okazywałam się jedynie przydatna w domu jako worek treningowy, na którym można było bezkarnie odreagowywać po męczącym dniu.

Rodzice ciężko pracowali po godzinach. Może powinnam być im wdzięczna? Chcieli, aby nic mi nie zabrakło. Zastanawiałam się wtedy, co ze mną jest nie tak? Co jest nie tak, do cholery?! Naprawdę starałam się być dobrym dzieckiem.

Dawniej w odnalezionym pamiętniku codziennie pisałam chłodne kalkulacje moich wyczynów. Wypisywałam wszystkie dobre uczynki oraz te, przez które mogłam w jakikolwiek sposób zmniejszyć miłość okazywaną przez rodziców. Teraz patrząc na te notatki wiem, że miłość mi się należała. Każde dziecko zasługuje na określoną dawkę ciepła okazywanego przez mamę i tatę, to powinno otrzymać się w pakiecie jeszcze przed narodzinami.

A może jednak robiłam coś nie tak?

Boję się zapytać, lękają mnie własne błądzące myśli.

Niedziela przyozdobiona śniegiem

Mój dom był całym moim światem. Trzy pokoje, kuchnia, salon oraz łazienka- ten materialny świat nic dla mnie nie znaczył. Jedynie na strychu pachnącym starością i nadgniłymi jabłkami czułam się błogo i bezpiecznie.

Pamiętam, jak kiedyś składałam niejednokrotnie identycznie brzmiące obietnice. Przyrzekałam małemu dziecku, że gdy będę starsza, postawię się, będę miała na tyle siły i odwagi, żeby powiedzieć: "nie", dla tego momentu chciałam żyć.

Przepraszam... będąc dzieckiem byłam naiwna.

Żyjąc nadzieją lepszej przyszłości, grałam w dość dziwną grę, udawałam, że wszystkie obelgi kierowane w moją stronę są tak naprawdę mówione do Sashy. Trudno mi się do tego przyznać przed samą sobą, ale była to wymyślona przeze mnie znajoma, która pojawiała się zawsze, kiedy jej potrzebowałam. Była idealna. Po pewnym czasie zaczęłam powoli wierzyć w moje kłamstewko, byłam zdumiona, kiedy po raz pierwszy zrobiło mi się żal Sashy. Chciałam ją przytulić, powiedzieć "nie jesteś sama".

Kolejny wtorek

To był męczący dzień, musiałam zostać dłużej w szkole, żeby napisać zaległy test z biologii. Nie jestem pewna co do mojej oceny, nie mogłam się skupić. Idąc na dodatkowe zajęcia, mój wzrok przykuła gablota szkolna znajdująca się na głównym korytarzu. Zainteresowała mnie jej tematyka: "Rok Korczaka" a w szczególności jeden z cytatów: "Nie ma dzieci są ludzie". Przez moment nieobecnym spojrzeniem patrzyłam na napis. Pomyślałam wtedy, że wszyscy powinni wiedzieć o znaczeniu tych słów, to prawda, że dzieci są tak samo ludźmi jak dorośli, mają te same uczucia: smutek, radość, złość, tylko okazują je w inny sposób. Są tak samo wartościowi.

Czwartek

Mam mętlik w głowie, nie wiem co napisać, gdzie się podziać. Mama znalazła mój pamiętnik, ugięły mi się nogi, gdy zobaczyłam go w jej dłoniach. Byłam pewna, że nikt go nie znajdzie, dlaczego musiało się tak stać? Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wściekłej, nawet nie dała mi nic powiedzieć. Uderzyła mnie kilkakrotnie, ale w tamtej chwili zależało mi tylko na odzyskaniu notesu. Z łzami spływającymi po policzkach szarpnęłam za MÓJ pamiętnik i wybiegłam z domu. Tak oto znalazłam się na zapomnianym moście.

Nie wiem, co ze sobą zrobić.

Leci mi krew z nosa.

(wieczór)

Nadal znajduję się nieopodal rzeki. A jednak spotkało mnie coś miłego, myślałam, że to niemożliwe. Gdy już cała koszulka była przesiąknięta krwią zmieszaną z łzami, podbiegł do mnie mężczyzna z wyciągniętą chusteczką. Na pierwszy rzut oka chyba pomyślał, że miałam wypadek, postanowiłam to wykorzystać. Powiedziałam, że się niefortunnie przewróciłam, jednak kiedy nie mogłam powstrzymać szlochania spostrzegł, że to nie jest do końca prawda.
Po chwili powiedział, że jestem piękna.

Przez te wszystkie 15 lat nikt w ten sposób do mnie nie mówił.

Z niedowierzaniem spojrzałam mu w oczy, nieopodal których pojawiły się lekkie zmarszczki spowodowane uśmiechem. Przepełniło mnie całą nieznane mi ciepło, które nadal powraca, kiedy tylko o nim pomyślę. Poradził mi, abym się nie przejmowała, jednak trudno mi było zapomnieć o sytuacji w domu. Te słowa spowodowały jeszcze większe przygnębienie, ale wtedy niespodziewanie przytulił mnie do siebie. Ta chwila trwała wieczność, czułam jak serce próbuje wyrwać się z mojej piersi. Postanowił zostać ze mną dłużej, byłam szczęśliwa. Przyjemnie nam się rozmawiało, mówił dużo o sobie, opowiadał mi nawet o najmniejszych błahostkach. Niestety, ta beztroska chwila została przerwana. Karol ze smutnym głosem powiedział, że musi wrócić do domu, jeszcze nic nie jadł i był bardzo głodny. Nic dziwnego, w końcu rozmawialiśmy bardzo długo, mimo płynących godzin miałam niedosyt. Z zatroskanym wyrazem twarzy zaprosił mnie do swojego domu, twierdząc, że pewnie również z chęcią bym coś zjadła. Zatkało mnie, nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Musiałam szybko coś wymyślić. Proszę, żeby tylko się nie pogniewał. Powiedziałam, że także muszę wpaść po coś do domu, wtedy on podał mi karteczkę z adresem zamieszkania.
Siedzę na tym moście i nie wiem, co zrobić. Szłam w stronę domu, ale gdy stanęłam przed drzwiami nie mogłam dotknąć klamki. Po co mam wracać? Nie chcę tam być. 
Boję się.

Jest już prawie noc. 
Ciekawe, czy ktoś się o mnie martwi? Kto? Sasha... ona nie istnieje.

Jestem głodna, jeśli tak tutaj zostanę, to jutro na pewno nie będzie lepiej.

Los ze mnie drwi.

Postanowione. Idę do Karola.

_________________
Nazywam się Ewelina Barczewska.

Znalazłam notes 22 grudnia.

W środku znajdowała się jedynie wysuszona niezapominajka.

Wiem, że nie powinnam czytać jego zawartości, ale po pierwszych zdaniach nie mogłam poskromić ciekawości.

Dnia 21 grudnia odnaleziono porzucone ciało nastoletniej dziewczyny.

Policja na pierwszy rzut oka twierdzi, że zbrodnia została dokonana z wyjątkowym okrucieństwem.
Nie ma wątpliwości, że sprawcą był Mateusz J.

Pamiętnik należał do zmarłej osoby.

Wzruszyła mnie historia poszkodowanej, bardzo żałuję, że nie poznałam jej wcześniej. Chciałabym z nią porozmawiać, być jej wsparciem, niestety, wiem, że jest to nierealne. Urodziła się jako czysta kartka. Wydarzenia, jakie ją spotkały, otaczające osoby to wszystko ją ukształtowało. Przykro mi, że nie poznała bliżej otaczającego ją świata, mogła przeżyć jeszcze wiele wspaniałych chwil.

Dzisiaj był jej pogrzeb, wszyscy patrzyli na mnie krzywym wzrokiem, gdy dostrzegli, że kładę przy wieńcach bukiet niezapominajek. Jednak w tamtym momencie poczułam, że moje serce napełnia przyjemne ciepło. Miałam wrażenie, że ktoś się do mnie uśmiecha, jednak gdy spojrzałam za siebie, nikogo nie było.

Jedna myśl nie daje mi spokoju, zastanawiam się, czy pamiętnik został pozostawiony przypadkowo? Być może jego istnienie ma jakiś głębszy cel? Może to nie jest zbieg okoliczności, że akurat ja go znalazłam?

Niezapominajka

38 komentarzy:

  1. Piękne... Takie życiowe, wzruszające, dające do myślenia, wręcz popychające do działania i rachunku sumienia. Czytałam z ogromnym zaciekawieniem, wciągnęło mnie. Pochwalić autora, pisze rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, nuda.
    Nawet nie chcę mi się czytać całego, wiem, że się ktoś napracował pisząc to, ale taka jest właśnie moja opinia :)

    DancerMarika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiesz co tracisz

      Usuń
    2. Po kilku linijkach też mi się tak wydawało, ale staram się zawsze czytać całe posty. Dalej akcja się rozkręca, pojawia się nawet wątek miłosny, wciąga. Warto przeczytać ;)

      nataliaszelc01

      Usuń
    3. na początku było nudne ale potem bardzo mnie wzruszyło.

      Usuń
  3. O matko prawie się popłakałam... Genialne i daje do myślenia
    Gratuluję autorowi

    MissMileyLove1

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne opowiadanie, dajace sporo do myslenia. Bardzo mi sie podoba, choc troche smutne.

    karolcia9943

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu cudo <3 Dziewczyno masz talent ;) Czytając twoje opowiadanie całkowicie zatopiłam się w tych słowach :)) Nie mogłam oderwać się od czytania ;-) Jest świetne tylko szkoda, że takie krótkie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Za duży leń ze mnie ;_;


    _YuukiCross_

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie piszesz, tzn.widać że masz do tego talent. Dużo środków stylistycznych których użyłaś urozmaicając opowiadanie - świetnie Ci wyszło. Mam nadzieję że pokażesz nam coś jeszcze :D
    #Jedyne co mi się nie spodobało to fabuła, w sumie jej część - wątek a'la miłosny? Poznała Karola, Karol mówi jej że jest piękna, leci do Karola - ale ginie. Szybki zwrot akcji miała z Karolkiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, ale mnie wciągnęło. Opowiadanie jest piękne, bardzo wzruszające i życiowe. Wielkie brawa dla autora, chcę więcej takich opowiadań !

    nataliaszelc01

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne opowiadanie. Dające dużo do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Popłakałam się ze wzruszenia ;(

    Klaudyna99111

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę się wzruszyłam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam, na prawdę świetnie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładne opowiadanie, masz talent.

    MAGA1994

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne opowiadanie. Takie poruszające. Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pod ogromnym wrażeniem Można gdzieś przeczytać więcej?

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej, prawie się poryczałam. ;c Świetne opowiadanie! Bardzo wzruszające.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie super, wzruszylo mnie. Momentami zastanawiałam się, czy to się wydarzyło naprawde:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Dostałam gęsiej skórki! myślałam że się poplaczę. Na prawdę masz talent do tego, powinnaś napisać ksiażkę jakąś.

    anika258Love

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowne opowiadanie. Popłakałam się ze wzruszenia. Strasznie mnie wciągnęło, szczerze na początku wydawało mi się trochę nudne, ale potem już nie mogłam się oderwać od czytania. Naprawdę CUDOWNE.

    OdpowiedzUsuń
  20. Naprawdę wzruszające... Masz wielki talent do pisania, nie łatwo jest poruszyć innego człowieka słowem pisanym. Liczę na większą dawkę Twoich pisarskich talentów.
    DzikaNaomi

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ładnie i cundne opowiadanie trodszeczke niektóe scen mnie wzruszyły . Talent masz bardzo wielki powinnas czesciej pisac takie opowiadania . Bardzo urozmaicony tekst duzo wydarzen neiktóre rzeczy były fajne i smieszne moim zdaniem . Szcerze nie chciło mi sie czytac ale później uswiadomiłam sobei ze sie na pewno na męczylas wiec dla ciebie to przeczytalam

    gabrysiaslysz

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawe i wzruszające. Masz talent do takich opowiadań!
    ojtyja

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawa opowieść, wzruszająca, cudowna. Niestety czuję pewien lekki niedosyt, napisanych jest za mało informacji, przez co nie mogłam się przez chwilę połapać, o co chodzi z tym zabójstwem i tą Eweliną. Nie mniej jednak bardzo ciekawy tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O Boże ! Masz talent ! Z początku wszystko było nudne, niektórych zdań nie zrozumiałam, odechciało mi się czytać, ale postanowiłam, że doczytam do końca.
    Później wszystko się rozkręca. Mama ma pamiętnik, uderzenia, ucieczka, most, Karol, pogrzeb...
    I tutaj się popłakałam :(
    Więcej takich opowiadań !
    Ja lecę po chusteczki :'(
    szklanka9

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow. Bardzo fajne, ciekawe opowiadanie. Taka troche odskocznia od stardolla :) Nieźle Ci to poszło, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeju, czytałam z zachwytem, nawet na chwilę nie mogłam oderwać wzroku. Po prostu przegenialne, nic więcej nie muszę mówić. Oby tak dalej, jesteś fantastyczna :)

    xXVampireeXx..

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam opowiadania, a to jest świetne. Szybko i sprawnie się czyta no i po prostu mega!

    andzik1234

    OdpowiedzUsuń
  28. Przeczytałam kawałek, ale szczerze powiem, że odechciało mi sie tego czytać. Przynudza mnie to. Marzyłam tylko, żeby to się skończyło. Lubię czytać, ale lubię także jak coś mnie wciągnie od początku do końca. Tutaj niestety tak nie było, co nie oznacza, że Twój tekst jest zły.

    OdpowiedzUsuń