niedziela, 16 lutego 2014

Wasza pierwsza miłość.

Hej kochani! Pragnę was serdecznie przeprosić za lekkie opóźnienie ale miałam masę rzeczy na głowie, turniej, treningi i szkoła. Mam nadzieję, że to rozumiecie. Ponieważ za nami walentynki, chciałabym dzisiaj, jak już możecie się domyślić, poruszyć temat miłości, a dokładniej tej PIERWSZEJ najpiękniejszej miłości. Nie chcę, aby moje posty były nudne i nie sprawiały wam żadnej przyjemności z czytania ich, tak więc pragnę, żebyśmy wszyscy razem aktywnie brali udział w każdym z nich.

Dzisiaj chcę podzielić się z wami moją historią pierwszego zakochania, o której wie tak naprawdę tylko garstka osób. Jest to historia trochę smutna i cały czas, każego dnia zaprzątająca mi moje myśli. Wszystko zaczęło się gdy miałam 14 lat, tak samo jak on. Spotkaliśmy się w naszej "specyficznej" szkole, w której uczymy się zaocznie, ponieważ jesteśmy z innych miast. Ja, tak samo jak i on, już wtedy poczuliśmy taki, że tak to nazwę, impuls, mówiący, że będziemy dla siebie kimś więcej. Nie wiedziałam, że on stanie się dla mnie tak wyjątkową osobą. Najpierw, z perspektywy czasu uważam, że z powodu wieku, nie mogliśmy się ze sobą dogadać, on miał inne wizje świata i przyszłości niż ja. Szczerze - uważałam go za kompletnego idiotę, zakochanego w sobie buraka, myślącego, że jest gwiazdą na skalę światową i może mieć każdą przez to, że dobrze gra (również jest sportowcem). Kłótnie, niedomówienia, braki tematów do rozmów sprowadziły nas do punktu wyjścia - nie rozmawialiśmy ze sobą przez pół roku. Oficjalnie się "nienawidziliśmy", nieoficjalnie skręcało mnie od środka już w wieku 15 lat. Myślałam o nim codziennie chociaż nie wiedziałam o czym tak naprawdę myśleć i co mam sądzić. Na jednym turnieju trochę dzięki trenerowi, trochę dzięki mojej odwadze zaczęliśmy rozmawiać. Nie byłam już w stanie wytrzymać dłużej. On natychmiastowo zerwał ze swoją "dziewczyną", która tak naprawdę nic dla niego nie znaczyła, zresztą jak wszystkie jego poprzednie. To ile czasu poświęcaliśmy na rozmowy, tamaty na które mogliśmy rozmawiać... To była magia. Nigdy wcześniej, i jak na razie później, z nikim nie miałam takiego kontaktu. Zakochałam się, ale byłam w tym strasznie niepewna, zbyt bojaźliwa i chyba niegotowa do tego, żeby się zaangażować. Walczyliśmy o tę miłość, on nie dawał za wygraną, walczył o mnie do samego końca. Nikt z jego strony, mam na myśli rodzinę, trenera, nie akceptował tego, że chcemy być razem. 4 kwietnia 2013 roku pierwszy raz powiedziałam mu, że go kocham.. Potem popełniłam tyle błędów, zrobiłam wiele głupstw ale on cały czas był przy mnie. Kochaliśmy się, ale nie mogliśmy być razem i to było coś, co nie daje mi spokoju do dzisiaj... Od 8 miesięcy jestem z innym chłopakiem, którego kocham ale w głębi czuję niedosyt, czuję, że czegoś mi brakuje... Nigdy nie miałam możliwości spróbować z moją pierwszą miłością, dlatego nie mam porównania, jak byłoby mi z nim...Od pewnego czasu mam mentlik w głowie, z nim mam nadal kontakt, jesteśmy dla siebie zawsze, jednakże mojemu chłopakowi to nie odpowiada. Czuję się bezradna. Co ma być to będzie.

To tyle jeśli chodzi o moją historię. Z okazji walentynek chciałam się z wami tym podzielić, i mam nadzieję, że i wy otowrzycie się i opiszecie swoją historię, szczęśliwą bądź mniej, ale taką, która poruszyła wasze serca.

Trzymajcie się ciepło.

XxXxXDina


PS wybaczcie mi, ale nie mam dzisiaj najlepszego humoru :(


29 komentarzy:

  1. Świetny, naprawdę pouczający post <3

    BritnejGirl

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetny post, z chęcią go przeczytałam. Ja jeszcze jestem za młoda na miłość xD ♥

    adusiaczek3

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna historia :3
    Ja na razie nie doznałam, że tak powiem "pierwszej miłości";
    nie śpieszy mi się .
    Widząc wszystkich chłopaków w szkole i na ulicy...
    dostrzegam tylko jakąś bandę bezmózgowców XD

    Ale lubię czytać opowiadania (niezależnie o czym)
    i Twoje mi się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę smutny ten post, ale pouczający.

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja historia rzeczywiście jest smutna. Też już mam swoją pierwszą miłość za sobą, rok temu poznałam fajnego chłopaka nad morzem, niestety musieliśmy zerwać wszelkie kontakty, ale wole tego nie mówić publicznie. Teraz podoba mi się inny, chociaż w głębi serca nadal kocham chłopaka, którego poznałam w Sopocie. No nic, nie ma co się użalać, życie leci do przodu, jak nie ten, to inny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie napisana historia. Z przyjemnością ją przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Post świetny!
    Ja tam nie jestem gotowa na związek, nie wyobrażam sobie tego- może za dwa, trzy lata. XD
    Mimo wszystko, moją aktualną misją jest odnowienie kontaktów z chłopakiem, którego znam praktycznie od zawsze, a ostatnio się od siebie oddaliliśmy. Postaram się chociażby dla przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę smutna historia, ale jeśli jesteś teraz z chłopakiem i jest Ci z nim dobrze warto zostawić przeszłość i żyć teraźniejszością. Również miałam 14 lat jak poznałam swoją pierwszą miłość. Mam to szczęście, że nadal jesteśmy razem a to już prawie 3 lata. Życzę Ci jak najlepiej! + I nie smutaj się bo nie warto tracić humoru na chłopaka! ;*:)
    ojtyja

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, choć twoja historia naprawdę smutna ;( Jeszcze nie myślę o takim prawdziwym związku, tak jak koleżanka wyżej - może za dwa,trzy lata ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Troszkę niedomówień w tekście i troszkę się pogubiłam,ja miałam w swoim życiu o wiele gorzej i nikomu tego nie życzę c;

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś oryginalnego, jeśli chodzi o post. :)
    Niesamowita historia, aż szczerze zazdroszczę. C: Osobiście, mam mało kontaktu z ludźmi, jedynie tyle co w szkole gadam z bliskimi mi osobami i na tym się kończy. Powoli próbuję się przełamywać i zaczynać gadać ze znajomymi, a jeśli chodzi o sprawy chłopaka/miłości itd, to jeszcze mi daleko.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi tak samo jak wyzej jeszcze dalekka droga
    Cherry.berry26

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejciu, po raz pierwszy chciało mi się przeczytać tak dużo bez namawiania. Artykuł super, historia smutna :( Mam nadzieję że ci się wszystko ułoży.

    Kamilka1214Miss

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejciu, po raz pierwszy chciało mi się przeczytać tak dużo bez namawiania. Artykuł super, historia smutna :( Mam nadzieję że ci się wszystko ułoży.

    Kamilka1214Miss

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż, post z pewnością inny niż te wszystkie. Co do historii, po części współczuję, a po części nie. Takie jest życie i jeszcze nie raz spotkamy się z tym, to nas uczy i to nas kształtuje w pewien sposób. Osobiście, wierzę w jedną prawdziwą miłość, a reszta to tylko poboczne zauroczenia, które z biegiem czasu przeminą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie w szczególności popieram.

      Usuń
  16. Bardzo fajnie mi się czytało, szczerze się zainteresowałam. Faktycznie smutna historia.
    Ja nigdy nie byłam w 'poważnym' związku i nie wiem czy bym chciała ale wiem ,że brakuje mi takiej osoby. Zawsze się zakochuje nie w tych co trzeba. Albo są zbyt nieśmiali ,żeby coś zrobić albo myślą ,że mogą wszystko ! masakra.

    pati-lol

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny post, historia smutna. :c Ja nie mam o czym opowiadać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post i wzruszająca historia. Ja niestety nie miałam swoich miłosnych rozterek :c

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna i smutna historia. Jak będziesz porównywać i zastanawiać się "co by było gdyby" nie będziesz szczęśliwa. A Twój obecny chłopak po prostu jest zazdrosny. Wcale mnie to nie dziwi. Ech, życie jest takie skomplikowane..... Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zobaczyłam tekst myślałam że się nie doczytam,ale naprawdę zajęło mi to kilka chwil bardzo romantyczne,musisz sobie wszystko przemyśleć;)

    kasia55axe

    OdpowiedzUsuń
  21. Zacznę od tego, że nie podoba mi się jak wiele razy użyłaś wielokropku. Poza tym tekst dobry, choć znajdzie się jeszcze kilka rzeczy do których można się przyczepić.

    Co do samej treści: artykuł różniący się od pozostałych. Jeszcze chyba nigdy na blogu o stardoll nie czytałam tego prawdziwego, szczerego posta. Rozumiem, że siedziało w Tobie to od dawna i chciałaś to z siebie wyrzucić, no i się nie dziwie. Musisz żyć tym co jest teraz, nie patrzeć w przeszłość ani przyszłość, bo jeśli tak będziesz robić, to się po prostu zadręczysz i nie będziesz w stanie być szczęśliwa. Spróbuj spędzać więcej czasu ze swoim chłopakiem, a mnie poświęcać na rozmowy z tym drugim. Ze swojego doświadczenia wiem, że z czasem będziesz zapominać. Oczywiście nie zapomnisz o nim w ogóle, ale w jakimś stopniu sprawi to, że nie będziesz czuć się tak fatalnie. Życzę Ci powodzenia i żebyś sobie wszystko ułożyła :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajny post.Szkoda tylko,że historia smutna:C.Było tam kilka romantycznych chwil.Życzę powodzenia i abyś sobie to wszystko poukładała.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny post ;) Ale szkoda że historia smutna.

    OdpowiedzUsuń
  24. fajny post :) jej to ile ty już masz lat jak ja teraz mam 14 xDD szkoda ,że to się tak skończyło, ale przecież pisałaś ,że masz chłopaka od 8-miu miesięcy to no jest okej♥
    sandra11185

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiem jak się czujesz, bo miałam bardzo podobnie, chociaż teraz nie mam chłopaka. Po za tym, że jestem sama nasze historie się nie różnią :3 Życzę wszystkiego dobrego ;*


    _YuukiCross_

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy post, choć historia smutna...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy post, inny niż wszystkie pozostałe. Ja przeżyłam kilka zauroczeń, jednak bez odwzajemnienia. Nie spieszy mi się. Nie chcę, aby pierwsza miłość była jakaś wymuszona i bardziej dla "lansowania się", jak to często bywa w moim otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń